Polska

Włoska posiadłość za „milion wypłacony z bankomatu”? Szczegóły śledztwa w sprawie Giertycha

fot. portal.tvp.info

Śledztwo ws. Giertycha i Ryszarda K. prowadzone od 2017 r. w wyniku m.in. audytu w Polnord. Zarzuty wyprowadzenia 92 mln złotych ze spółki mają dotyczyć lat 2010-14. Pierwsze pozwolenie administracyjne od władz Velletri ws. swojej ogromnej posiadłości Barbara Giertych otrzymała we wrześniu 2014 r. – ustalił portal tvp.info. Ujawniamy też skąd pochodziły na to pieniądze i jaka była rola Sebastiana J. w całym przedsięwzięciu.

Portal tvp.info zapoznał się z publicznie dostępną dokumentacją, dotyczącą działki Romana Giertycha. We wszystkich dokumentach zamiast niego występuje żona. Pierwsze administracyjne decyzje w tej sprawie podjęto w 2014 r., gdy wyprowadzono ostatnie pieniądze ze spółki Polnord. W tym roku to rok, w którym Ryszard K. musiał odejść zarówno z tej spółki, jak i wycofać się z Prokom Investments.

„Śledztwo jest prowadzone od 2017 r. w wyniku m.in. audytu w spółce. Dowody przestępstwa to efekt wielomiesięcznych analiz finansowych prowadzonych przez CBA” – mówi anonimowe źródło dla „Rzeczpospolitej”.

„Z tych pieniędzy, które zostały wyprowadzone z tych spółek Roman Giertych kupił posiadłość. Posiadłość, która jest ok. 40 km od Rzymu i wyprowadził się do tej posiadłości już w sierpniu tego roku” – mówił na antenie TVP INFO w dniu zatrzymania mecenasa dziennikarz Cezary Gmyz.

Willa we Włoszech


Sam fakt posiadania rezydencji we włoskim Velletri nie jest tajemnicą w świecie polityczno-medialnym, Giertych sam w różnych sytuacjach chwalił się piękną włoską rezydencją z gajem oliwnym. Portal tvp.info sprawdził szczegóły dotyczące wspomnianej posiadłości i okazuje się, że przeprawa związana z uzyskaniem potrzebnych zgód trwała kilka lat. Trudno się dziwić. Włochy słyną z tego, że formalne załatwienie jakiejś budowy zabiera dużo czasu. W rejestrze widać również inne decyzje władz miasteczka, które dotyczą kolejnych etapów otrzymanej już autoryzacji. Ostatnie zarejestrowane działania na działce Giertychów zakończono w 2017 r.

Skąd Giertych miał pieniądze na taki zakup? „On zanim zaczął pracować dla Ryszarda K., był „golasem”, jeździł Fordem Galaxy i mieszkał w Łomiankach. To wszystko co ma dzisiaj zawdzięcza K., któremu pomógł w wyprowadzeniu 92 milionów złotych” – mówi nam anonimowo osoba znająca kulisy śledztwa.

Jak wynika z analizy przepływów finansowych, które są w posiadaniu śledczych, dzięki wyprowadzaniu środków  Roman Giertych w 2014 r. miał już zgromadzone kilka milionów złotych, z czego milion w formie gotówki wypłacił mu z bankomatów ochroniarz Sebastian J., a milion przekazał małżonce w formie darowizny. To właśnie za tę sumę pieniędzy Barbara Giertych miała kupić posiadłość we Włoszech.

Jak wygląda willa Giertycha we Włoszech?

Willa Romana Giertycha w pod rzymskiej miejscowości Velletri, do której w piątek weszli karabinierzy z funkcjonariuszami polskiego Centralnego Biura Antykorupcyjnego, położona jest w cichej okolicy na jej uboczu. W stronach tych dominuje pragnienie spokoju.

Dom wraz z dużą działką otoczony jest wysokim murem z ogrodzeniem na górze, a brama wjazdowa znajduje się przy drodze, prowadzącej do kilku posesji. Teren ten leży na obrzeżach Velletri, w rejonie dość skromnych rezydencji otoczonych drzewami.

To ciche, żyjące powoli miasto, w którym nie ma luksusowych rezydencji ani światowego życia, żyjemy tu spokojnie, mało teraz wychodzimy z domu z powodu pandemii – zaznaczyła w rozmowie z PAP kobieta spacerująca drogą, która prowadzi w stronę willi Giertycha.

Pytana o to, czy mieszkańcy wiedzą, kto jest właścicielem rezydencji za wysokim murem, odpowiada, że słyszała, że to rodzina z Polski. Zwróciła uwagę na to, że największą zaletą i atrakcją domów, w większości letnich rezydencji, znajdujących się na obrzeżach Velletri jest piękna, gwarantująca całkowity relaks okolica. -Tu luksusem jest cisza i malownicze widoki, także w drodze z Rzymu – podkreśliła. 

Miejscowi karabinierzy, jak donosi PAP, odmawiają rozmowy na temat piątkowego wejścia do domu polskiego obywatela. Odsyłają do dowództwa w Rzymie, które również milczy w tej sprawie.

O rozmarach rezydencji napisał też dziennikarz Cezary Gmyz, który był na miejscu. To co widać na powszechnie udostępnianym zdjęciu z basenem to podobno tylko domek gościnny. Dziennikarz TVP wskazuje, że nieruchomość w rzeczywistości jest olbrzymia, nawet jak na włoskie standardy. „Mam pewną przewagę nad Google Maps. Byłem tam. To co pokazujesz to domek gościnny. Główna rezydencja jest wyżej. I z całą pewnością nie jest to domek letniskowy. A cała posiadłość nie tylko w polskich ale i włoskich standardach jest olbrzymia” – napisał korespondent na Twitterze w odpowiedzi na sugestię, że posiadłośc nie jest wcale imponujących rozmiarów.

źródło:portal.tvp.info, onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *