Kultura

Zaśpiewają nam kamienie. W sobotę finał festiwalu Jazz na Starówce

Źródło: materiały promocyjne Jazz na Staróce

W sobotę finał festiwalu Jazz na Starówce. Jego organizatorzy Iwona Strzelczyk-Wojciechowska i Krzysztof Wojciechowski, przygotowali z tej okazji koncert, który śmiało można nazwać rewelacyjnym.

Jego bohaterami będą Leszek Możdżer i Gloria Campaner a fortepianowe duo dopełnią mistrzowie perkusji: Magdalena Kordylasińska – Pękala i Miłosz Pękala, świetnie znani melomanom z duetu Hob-Beat oraz kwartetu Kwadrofonik.

 Artystka, którą nasz wybitny pianista i luminarz polskiego jazzu zaprosił do Warszawy, Gloria Campaner, to klasycznie wykształcona artystka, urodzona w Wenecji, która z jednakową atencją publiczności koncertuje z kompozycjami Rachmaninowa, Schumanna i Ravela ale również współpracuje z muzykami jazzowymi i folkowymi, artystami wizualnymi, choreografami. Ciekawostką sobotniego koncertu będzie popis Włoszki, która gra na tzw. śpiewających kamieniach projektu rzeźbiarza z Sardynii, Pinuccio Scioli.

Za sprawa takiej obsady koncertu, iście wybuchowej mieszanki, na scenie spotkają się dwa światy: muzyki klasycznej i improwizowanej tworząc niezwykłą synergię wirtuozerii, impresji i wyobraźni.

 Postaci lidera przedsięwzięcia, postaci niezwykle popularnej zarówno w Polsce jak i za naszymi granicami, jazzfanom przedstawiać nie trzeba. Ale, że plenerowy festiwal to często dla wielu pierwsza okazja zetknięcia się z muzyką improwizowaną, stąd warto wiedzieć, że Leszek Możdżer to jeden z najwybitniejszych polskich muzyków jazzowych, wielokrotnie nagradzany przez krytyków na całym świecie.

Pianista, kompozytor i band leader światowej klasy, oryginalny twórca, wyróżniający się własnym językiem muzycznym, chętnie balansujący między konwencjami, gatunkami, stylami, nie stroniący od eksperymentu. Nieustannie poszukuje nowych artystycznych wyzwań eksplorując nowe muzyczne terytoria. Bezspornie, jego gra wyróżnia się niepowtarzalnym stylem wykonawczym.

Jak mówią muzycy, imponująco wypada „lista płac” z którymi artysta współpracował. Leszek Możdżer koncertował i nagrywał z międzynarodowymi gwiazdami takimi jak: David Friesen, Pat Metheny, Arthur Blythe, Buster Williams, Billy Harper, Joe Lovano, Archi Shepp, David Liebman, Charles Fox, Lester Bowie, David Gilmour, Marcus Miller, John Scofield, Steve Swallow. Uff, a jest to lista dalece niepełna! Początkowo związany z yassową formacją Miłość, współtwórca tego ożywczego przed laty nurtu, w kolejnych latach pojawiał się w wielu jazzowych konfiguracjach: w zespołach Tomasza Stańko, Zbigniewa Namysłowskiego, Michała Urbaniaka, Adama Pierończyka i Marcusa Millera. Z wielkim sukcesem realizował się w solowych projektach („Piano,, „Komeda”).  

Ogromne uznanie przyniosło mu jego autorski, międzynarodowy zespół Dream Team ze szwedzkim kontrabasistą Larsem Daniellsonem i izraelskim mistrzem instrumentów perkusyjnych, Zoharem Fresco. Ich albumy „The Time” (osiągnął status Diamentowej Płyty), czy entuzjastycznie przyjęte albumy tria: „Beetween As And The Light”, „Live” i „Polska” były wydarzeniami o międzynarodowym zasięgu. Dyskografia pianisty obejmuje ponad sto albumów zrealizowanych jako własne projekty lub we współpracy z wybitnymi artystami i kompozytorami. Ostatnio z wielkim sukcesem koncertuje i nagrywa płyty z Holland Baroque, lansując równolegle przezywający wielka popularność srój instrumentu – fortepianu 432 Hz.

Jak streścił w magazynie „Jazz Forum”: Już ponad rok jeżdżę z własnym instrumentem w stroju 432 Hz i mogę się pokusić o pierwsze podsumowania. Nastrojenie fortepianu to nie lada sztuka, przyznam, że praca stroiciela budzi we mnie coraz większy podziw./…/ Stroiciel dobija strunę, żeby osadzić strój. Przygotowuje sobie powietrze. Ale przed nastrojeniem wszystkich 225 strun zawsze sprawdza wysokość dźwięku „A” w środkowej części klawiatury. Chce wiedzieć, ile pełnych cykli wykona wibrująca struna A podczas trwania jednej sekundy. W zależności od tego dobierze naprężenie wszystkich pozostałych strun. Akurat dzisiaj w nocy, pod wpływem temperatury i wilgotności, atomy potężnej żeliwnej ramy wpadły w rezonans z atomami powietrza i wody i zmieniły przez to częstotliwość swoich wibracji. Rano te cząsteczki atomów wirowały już inaczej i przez to rama zmieniła rozmiary. Stalowe struny też. Właściwie wszystko: płyta rezonansowa, strojnica, w którą są wbite kołki, cały korpus instrumentu też zmieniły swoje naprężenia i przez noc fortepian „podszedł do góry” podnosząc swój strój. Uciekł od wymaganego w kontrakcie standardu A = 440 Hz, czyli dokładnie 440 pełnych cykli drgań w ciągu jednej sekundy. Tymczasem po Internecie gruchnęła wieść, że strój 432 Hz jest „naturalny”, „zgodny z wszechświatem” i „świętą geometrią”, tworzy numerologiczne trójki, szóstki i dziewiątki. No tak, 432 to rzeczywiście dziewiątka, jeśli dodać 4+3+2. Ale niech policzę dźwięk położony o oktawę wyżej. Już Pitagoras odkrył, że żeby uzyskać dźwięk wyższy o oktawę, trzeba skrócić strunę dokładnie o połowę. Ilość Herzów mnożymy razy dwa.

W innym wywiadzie zdradza, że: Fortepian to Steinway D. jest nowoczesny. Ale użyłem niższego strojenia 432 Hz zamiast dzisiaj powszechnie używanego 440 Hz. Jego przygotowanie kosztowało wiele wysiłku, szczególnie szukanie optymalnego brzmienia. To oznaczało najpierw dokonanie przeliczeń, jeżeli chodzi o napięcie strun, wymianę strun na niskonapięciowe, a następnie odpowiednie ich nastrojenie.

Dla laika jest to różnica trudna do wysłyszenia, jednak odrobinę sprawniejsze ucho zauważy, że instrument brzmi cieplej, głębiej, pada nawet, że idzie bardziej parze z naturalnym rytmem biologicznym człowieka. Tak czy inaczej, efekt działań Możdżera jest fenomenalny.

Do długiej listy osiągnięć należy dodać jeszcze inne formy aktywności. Nasz jazzman to uznany twórca muzyki filmowej. Za najlepszą polską ścieżką dźwiękową do filmu Ikar. Legenda Mietka Kosza, otrzymał nagrodę na ubiegłorocznym, 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz statuetkę Orła Polskiej Akademii Filmowej.

Co tu ukrywać, piękna finałowa klamra XXVI edycji Jazzu na Starówce. A jak go zapamiętamy? Różniła się ona od poprzednich edycji. Odbyła się pod znakiem polskich wykonawców – POLISH EDITION  jako wyraz solidarności z rodzimą sceną jazzową w trudnym czasie pandemii.  Pojawiały się najgorętsze nazwiska polskiego jazzu, jazzowe odkrycia, premiery i wyjątkowe projekty zróżnicowane stylistycznie. W tegorocznym wydaniu wystąpili: Piotr Schmidt Quartet & Wojciech Niedziela – Tribute to Tomasz Stańko; Krzysztof Herdzin Quartet – The Book of Secrets; Piotr Baron Quintet – Wodecki Jazz, Paweł Kaczmarczyk & Adam Bałdych – Directions In Music: Weather Report;  Krzysztof Ścierański Special Band  – Pandemia; EABS – Slavic Spirits; Michał Urbaniak – Organator oraz znakomity ubiegłotygodniowy Marcin Wasilewski Trio & Adam Pierończyk – Arctic Riff.

 Co najważniejsze, festiwal był zorganizowany według zaleceń i procedur epidemiologicznych. Reasumując, do zobaczenia w sobotę o godz. 19 (wstęp wolny) i do nastepnego roku. Oby już bez maseczek.

PIW

PS: A tak brzmią śpiewające kamienie Pinuccio Scioli: