Polska

Znaczny wzrost zachorowań na covid -19. Zmiany w szkołach. Czy szkoły podstawowe zostaną całkiem zamknięte?

fot. Pixabay

Do szkół podstawowych wraca nauka zdalna. Na razie w klasach najstarszych 4-8.

Nowe decyzje o obostrzeniach

Zmieniają się zasady dotyczące nauki zdalnej w szkołach, o czym poinformował Mateusz Morawiecki. Taki tryb nauczania będzie dotyczył uczniów od klasy 4 do 8. Premier argumentując takie rozwiązanie podkreślił, że ma ono na celu „ograniczenie kontaktów społecznych”, m.in. w pojazdach transportu publicznego.

Szef rządu tłumaczył, że w grupie osób do 11-12 roku życia poziom zakażeń jest trzykrotnie mniejszy niż w grupie 13-14 lat. – Ma to naukowe uzasadnienie. Poza tym dla najmłodszych dzieci bardzo ważna jest edukacja stacjonarna ze względów psychologicznych i efektywności edukacyjnej – zaznaczył. Podobnie jak wszystkie restrykcje ogłaszane w piątek, również te dotyczące nauki zdalnej dla uczniów podstawówek zaczną obowiązywać w sobotę 24 października.

Czy szkoły zostaną całkowicie zamknięte ?

„Tracimy w tej chwili trochę kontrolę nad rozwojem epidemii. W dwóch na trzy przypadki nie znamy źródła zakażenia chorego” – powiedział dr Jakub Zieliński z Zespołu Modelu Epidemiologicznego ICM Uniwersytetu Warszawskiego. Częśc osób wini za to wciąż otwarte szkoły.

Nauczyciele się burzą: ” Jesteśmy przerażeni tym, że nikt się nami nie przejmuje. Czujemy się jak mięso armatnie”. Z ankiet Okręgu Podkarpackiego ZNP wynika, że w województwie 75 nauczycieli i innych pracowników oświaty ma koronawirusa, a 182 zostało objętych kwarantanną. To dane z zaledwie 45 proc. oddziałów.

– To pokazuje, że sytuacja jest bardzo poważna. Szkoły są dziś największymi ogniskami koronawirusa. Codziennie dostaję telefony od przerażonych pracowników, którzy boją się o życie. Pytają, co mogą zrobić, żeby przejść na emeryturę, świadczenie kompensacyjne lub zwolnienie – przyznaje Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Z ostatniej opcji skorzystało już 774, którzy przebywają na długotrwałym zwolnieniu lekarskim. Mimo niechęci do zdalnego nauczania, nauczyciele uczący najmłodsze dzieci chcieliby odejść od tablic.

Jak mówił w Polskim Radiu Dr. Jakub Zieliński: – Z naszego modelu wynika, że to w znacznej mierze dzieci są głównym czynnikiem, który obecnie wpływa na rozprzestrzenianie koronawirusa. Mamy rozproszone w naszym modelu „ludziki” – ponad 30 mln. Odwzorowują one zagęszczenie ludności w Polsce. Śledzimy poruszanie się ich w modelu. Wiemy, ile w gminach jest szkół. Nasz model pokazuje, że szkoły są tak naprawdę „złośliwymi” ogniskami.

Dr Zieliński stwierdził, że zakażenia pochodzące ze szkół tak naprawdę nie są identyfikowane.

Dzieci zarażają rodziców a rodzice dziadków . I nagle gdzieś indziej ten wirus wybucha i nie jest to wiązane zupełnie z zakażeniem w placówce – powiedział. – W związku z tym tylko jedna trzecia zdiagnozowanych zakażeń jest zidentyfikowana i znamy jej źródło. Co też sugeruje, że tracimy nad tym kontrolę. Najczęściej identyfikujemy zakażenia w domach, co nie znaczy, że to największe źródło zakażeń, bo u większości po prostu nie jesteśmy w stanie go zidentyfikować – dodał.

źródło: PAP , dziennik.pl, Wnet, Wprost, tvp.info, onet.pl, Super Nowości 24, rmf24.pl