Artykuły redakcyjne

Żorżeta Mosbacher to prawdopodobnie najgorszy z ambasadorów USA w Warszawie

Fot. Twitter

Upomina i strofuje. Traktuje Polskę jak kraj Trzeciego Świata, który trzeba skarcić, a potem sprzedać mu towar. Najlepiej po zawyżonej cenie, jeśli nie będzie wystarczająco wdzięczny. 

Pani Ambasador Mosbacher stanęła ostatnio na czele ambasadorów, którzy raczyli upomnieć Polskę w kwestii nie przestrzegania praw osób LGBT. Ten kuriozalny dokument, powołujący się na prawa człowieka, podpisało szereg dyplomatów, których kraje, w przeszłości bądź obecnie, prawa człowieka po prostu deptały. 

Zaczynając od Stanów Zjednoczonych z ich niewolnictwem i rasizmem, przez Niemcy – z obozami zagłady, Indie – społeczeństwem kastowym, Albanię – pierwszym ateistycznym reżimem, gdzie po dziś funkcjonuje prawo zwyczajowe Kanun (oko za oko, ząb za ząb). List, oprócz wymienionych, podpisali także ambasadorowie Belgii, państwa, którego król Leopold II wymordował 8 mln ludzi, głównie w Kongo. Albo Meksyku, gdzie kartele narkotykowe z Sinaloa, Juárez i Tijuana mordują kilka tysięcy osób rocznie. Zbulwersowani byli także ambasadorowie bankrutującej Wenezueli, gdzie obywatele przymierają głodem oraz Serbii, którzy swego czasu bezlitośnie rozprawili się z sąsiadami z Bośni i Hercegowiny. Oni wszyscy są bardzo oburzeni rzekomym nieprzestrzeganiem praw człowieka w Polsce. 

Jednakże najbardziej oburzona jest Żorżeta Mosbacher, która po raz kolejny, tym razem w wywiadzie, raczyła powiedzieć Polakom: „Musicie wiedzieć, że w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko. Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę”. 

Tego samego dnia wieczorem, Pani Ambasador chciała już Polakom sprzedawać technologie jądrowe. „USA z niecierpliwością czekają na partnerstwo z Polską w zakresie rozwoju energetyki jądrowej! To kolejny obszar bliskiej i efektywnej współpracy amerykańsko-polskiej” – napisała na Twitterze.

Wcześniej ambasador Mosbacher wsławiła się broniąc stacji TVN jako ostoi rzetelności i prawdomówności, jakby nikt nie wiedział, do właścicieli z jakiego kraju należy telewizja. 

Wdała się w pyskówkę z Antonim Macierewiczem, który przypomniał, że założycielami TVN są kręgi związane z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. 

Mosbacher chętnie więc będzie promowała stację atakującą rząd i prezydenta, ale jednocześnie będzie zabiegała o intratne kontrakty dla amerykańskich firm zbrojeniowych. 

Czy tak wygląda nowoczesna dyplomacja? Ambasador Mosbacher traktuje nasz kraj jako potencjalną kolonię, którą trzeba ujarzmić i zmonetynować. Koniecznie z okazywanym poczuciem wyższości i banałami na Twitterze. 

Ten sposób prowadzenia polityki międzynarodowej nie przypadł do gustu Polakom. Dotychczasowa dwuletnia kadencja Pani Ambasador w Warszawie jest do tej pory jednym wielkim rozczarowaniem. 

Tomasz Teluk